Inspiracje · Recenzje

Wiosenne manicure i top coat Venalisa

Majówka i po majówce!

W czasie tego błogiego lenistwa naszła mnie chęć na kolorowe mani i tak padło na ręcznie malowane listki oraz obłędny Monasi 026 w roli głównej.

Paznokcie jak zwykle wzmocnione żelem Silcare Led clear – bardzo go lubię i nie mam zamiaru go wymieniać na nic innego. Poprzednie mani zdjęłam moim ukochanym frezem ceramicznym, a skórki obrobiłam standardowym zestawem – czerwoną łezką i zieloną kulką z mojego skompletowanego zestawu frezów do skórek.

Ciemniejszy różowy z dzisiejszego zestawienia to, jak już wspominałam Monasi 026. Kolor jest wspaniały, ale niestety nie mogę go pochwalić za krycie – przy mojej długości paznokci potrzeba 3 – 4 warstw, ale za to świetnie się poziomuje, więc jakoś da się przeżyć. Serdeczny i środkowy to Monasi 009 – tu już krycie znacznie lepsze, bo wystarczą 2 dobrze nałożone warstwy, za to odrobinkę gorzej z poziomowaniem, tak więc polecam zacząć malowanie od tego koloru.

Wzorki malowałam niebieskim pędzelkiem z zestawu polecanego u Nas na grupie przy pomocą trzech różnym marek hybryd: kobaltowy to legendarna już Venalisa 939, zielony – Monasi 027, a jaśniejszy niebieski Kads 97C – mój ulubiony spośród wszystkich posiadanych hybryd tej firmy, totalny must-have. Super kryje i świetnie się poziomuje.

Główną gwiazdą dzisiejszego mani jest top coat Venalisa. Kupiłam go w ciemno i troszeczkę się wystraszyłam, bo doszły mnie złe opinie na jego temat. Podobno lepsza jest wersja “tempered”, a ja wybrałam zwykłą, stwierdziłam jednak, że trudno i najwyżej lakier wykorzystam na wzorniki. Testuję go jednak już trzecie mani i nie mogę jakoś szczególnie narzekać. Z powodu braku czasu ostatnimi czasy noszę paznokcie dłużej niż zwykle, przez co mogłam lepiej zaobserwować trwałość lakieru.

Przy pierwszym użyciu miłości nie było – po 3 dniach zauważyłam głębokie rysy na boku kciuka prawej ręki, jednak ja zawsze mam problem z tym miejscem, więc nie chciałam biednej Venalisy skreślać na starcie. No i całe szczęście, bo teraz nie mam żadnych zastrzeżeń co do tego lakieru – może za mało maltretuję moje dłonie, ale przy innych topach po okresie 2 tygodni paznokcie wyglądają bardzo podobnie.

Na zdjęciu poniżej paznokcie mają równy tydzień i jak widać top bardzo ładnie się błyszczy, i nie rzucają się w oczy żadne niedoskonałości. Na tych paznokciach możecie oglądać Monasi 123, którego mimo pięknego koloru i poziomowania nie mogę polecić ze względu na tragiczne wręcz krycie – tutaj 6 warstw. Na serdecznym i środkowym mam dwie ultracienkie warstwy czarnego paingelu Saviland oraz przepiękny cat eye Seximix numer 1272.

Ostatecznie jestem zadowolona z zakupu i myślę, że mogę go spokojnie polecić.

Linki:

Manicure z pierwszego zdjęcia:

Manicure z drugiego zdjęcia:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.